Rydzyk “jedzie po bandzie”!
lipiec 9, 2007
No to pięknie… po całodniowych wyprawach w mniej lub bardziej sensowne miejsca wreszcie wróciłem do domu. A była to godzina 22… Robię sobie herbatę, siadam przed telewizorem z zamiarem przeżycia hipnotyzującej podróży w głąb masońskiej telewizji i z przekonaniem, że to “ten ostatni raz”. Palec wolno podąża w stronę czerwonego przycisku na pilocie, odpowiedzialnego za uruchomienie 14-letniej puszki Pandory marki Thomson. Lekki szum telewizora, szybka zmiana kanału i zaczynam pochłaniać informacje… długo to nie trwało - po 5 minutach informacje dały mi “w pysk”. Ewentualnie w ryja…
Już tłumaczę (chociaż jutro tą informacją będzie żyło pół Polski) - główny moralizator kraju i czołowy duchowny, czyli Tadeusz Rydzyk, prawdopodobnie pojechał po bandzie. A pojechał po wspomnianej bandzie w następujący sposób… chwila, chwila… w sumie, to Rydzyk został pojechany - Ojciec Dyrektor (btw. piękna nazwa…) został nagrany podczas swojego “przemówienia” skierowanego do uczniów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Przynajmniej tak informuje “Wprost”. Te słowa wypływają ze złotych ust Ojca Rydzyka:
“Oni przygotowują eutanazję. I jeszcze Olejnikowa pluje w twarz. I pani Środa. Ona w przeddzień mówiła publicznie o wprowadzeniu eutanazji w Polsce. I na drugi dzień idzie i jest uwiarygodniona [spotkaniem u prezydentowej]. I dlatego powiedziałem bardzo mocno, żeby zareagowali. To było w stylu »tak-tak«, »nie-nie«. Dobro oddzielić od zła. Prawdę od kłamstwa. Szambo od perfumerii. To jest walka między dwiema lożami.”
“Pani prezydentowa z taką eutanazją? Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza”
Po usłyszeniu tych jakże genialnych przemyśleń, które śmiało można wpisać do Księgi Myśli Kosmicznych nadszedł czas na refleksje i przemyślenia… A było ich wiele. Pierwsza myśl była oczywista - Prima Aprilis albo głupi kawał. Szybko okazało się, że najlepsza opcja odpadła. Był 8 lipca a kawał z Rydzykiem w roli głównej to nie kawał. Kolejne myśli i pytania napływały już błyskawicznie - Co on mówi? Czy potrafi jednocześnie myśleć i przemawiać? Czy aby na pewno nie jest to dziennikarska prowokacja? Co to jest Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej i czy ludzie uczęszczający tam wiedzą gdzie przebywają?
Ale te pytania w gruncie rzeczy nie mają najmniejszego sensu. Stwierdzam wszem i wobec, że szkoda tracić czas na zastanawianie się nad sensem wypowiedzi OR’a, nad oceną moralną jego słów i nad ich autentycznością. Stratą czasu jest także rozwodzenie się nad kulturą jaką prezentuje Rydzyk - biorąc pod uwagę fakt, że jest on założycielem WSKSiM, ma to mniejszy sens niż obecność Leppera w życiu politycznym (a to już jest duży wyczyn). Już mnie nic w tym kraju nie zdziwi… nawet to, że kilkaset tysięcy ludzi zapatrzona jest w człowieka będącego idealną symbiozą absurdu i głupoty. Zastanawia tylko jedna rzecz… czemu ktoś taki, podrzędny ksiądz, ma tak duży wpływ na życie innych? To pytanie zostawiam bez odpowiedzi…
…Biorę pilot, naciskam przycisk z zamazaną strzałką w górę. Po kilku sekundach uśmiech wraca na moją twarz - Cartoon Network i wszystko gra…
Przepraszam za styl tego wpisu. Ciężko jest jednak ogarnąć coś co przekracza wszystkie granice absurdu i dobrego smaku. A bywa tak coraz częściej…
Opublikowane jako: Życie... |